• Miłosz Niemiec

Dlaczego szumy są fajne?


Ostatnimi czasy zachorowałem. Bezwzględna grypa przybiła mnie do łóżka, ograniczając moje możliwości wyłącznie do minimum. Posłusznie odpuściłem i z braku laku włączyłem Netflix'a, aby nadrobić serialowe zaległości (i tu powinienem dostać zapłatę za reklamę, jednak świat nie jest taki sprawiedliwy).


Odpaliłem "Narcos" i z maksymalną uwagą śledziłem ciekawą historię o kolumbijskich narko-bosach. Jednak w pewnym momencie musiałem zadać sobie pytanie: "dlaczego TO ogląda się tak dobrze?". Przecież dobra fabuła czy nienaganna gra aktorska jest w co trzecim serialu. Przyjrzałem się bardziej oprawie audiowizualnej i szybciutko zrozumiałem. Szumy!

Wbrew pozorom fotografia i kinematografia to bliźniaki. Technologie są bardzo podobne, a zasady uwieczniania nie raz się pokrywają. Tak więc i szumy występują. Już tłumaczę, o co mi chodzi!

Aby zrozumieć szumy, należy odnieść się do historii i samej technologii. Spokojnie, nie będę męczył was naukowym żargonem. Krótko i spójnie. Nie przeciągając, zaczynajmy.

Co to są szumy? To losowe zniekształcenia kształtu i koloru na fotografii, które wynikają z samego procesu fotografowania. Mogą one być zarówno bardziej wyraziste, wpływając znacząco na ostateczny obraz, jak i delikatne, ledwo zauważalne. Wszystko zależy od wrażliwości matrycy w naszym aparacie, która ma za zadanie łapać światło odbijające się od fotografowanych/filmowanych przez nas obiektów. Możemy ustawiać wrażliwość naszej matrycy tak, aby była mniej lub bardziej wrażliwa na owe światło, a tym parametrem jest właśnie to tajemnicze ISO. Proces jest bardziej skomplikowany niż teraz to powiem, ale wartość ta, to siła porażenia matrycy prądem, aby ją pobudzić. Jest wtedy bardziej podatna na to, co widzi, ale nie mogąc spokojnie pracować, trzęsie się, wynikiem czego są właśnie szumy. Widzimy je najbardziej w ciemnych częściach fotografii czy filmu.


Jak widzicie, szumy to taka "chropowata" powierzchnia cyfrowa. Jest ona wyjątkowa nie tylko dlatego, że nadaje głębi czy życia obrazowi, ale również ma dla ludzkości wartość sentymentalną, gdyż występuje w fotografii od początku przez wykorzystywane słabej jakości technologie i materiały. Kiedyś była to wada, która systematycznie była plewiona wraz z postępem. W końcu chodziło o to, by uzyskany obraz oddawał w pełni to, co widzi ludzkie oko. Dziś sprzęt, który jest dostępny, praktycznie całkowicie to umożliwia. Duża elita zajmująca się fototechniką uważa, że szumy to "błąd". Powinno się wykorzystywać najniższe wartości ISO, aby obraz był najczystszy, lecz czy jest to przepis na idealny obraz?

Podbite ISO to nie tylko sposób na zrobienie zdjęcia w ciemnych warunkach, ale również wcielenie się w skórę Doktora Wiktora Frankensteina, który pragnie ożywić martwą tkankę. To coś, z czego coraz szersza gama fotografów korzysta świadomie. I jak widać w kinematografii również się do tego wraca, gdyż "Narcos" ma bardzo wiele scen, w których szumy aż rażą, dodając tego swoistego klimatu. Historia serialu dzieje się na przełomie lat '80 i '90, kiedy to szumy były bardzo powszechne. Pomaga to wczuć się w tamte czasy i nadaje realizmu.

Osobiście również coraz częściej podbijam ISO, choć nie musiałbym tego robić. Wystarczy trochę wprawy, aby wyczuć, jaka częstotliwość szumu jest tą cieszącą oko. Wykonywanie zdjęć to sztuka, na którą nie można nałożyć sztywnej ramy. Nie można powiedzieć, że coś jest en vogue, a reszta passé, bo jutro passé też będzie délicieux. Jak widać, szumy pokazują to idealnie. Coś, co miało być usunięte, dziś jest świadomie wykorzystywane. I to z uśmiechem na twarzy!

Nie bójcie się eksperymentować, korzystajcie z ISO. Polecam tak bardzo jak "Narcos" :)

#Wspominki #Aparat #wiedza

55 wyświetlenia

Second Glass - Fotografia secondglass.me

second glass to firma zajmująca się usługami fotograficznymi na miarę współczesnych czasów.Profesionalizm, jakość i miłość.

Odkryj więcej na:

  • Facebook - White Circle
  • Instagram - White Circle